Osiemnasty numer EasyLinuksa z Fedorą 8 już w sprzedaży!
Drodzy Czytelnicy,
Z niecierpliwością wyglądam każdej nowej wersji Fedory, jest to bowiem dystrybucja rozwijana głównie przez Red Hata – lidera rynku. To, co znajduje się w Fedorze, stanowi w dużej mierze zwiastun ogólnych tendencji na linuksowym biurku. Co prawda największa konkurencja, czyli Ubuntu, Mandrake i Suse czynią wysiłki, by wysunąć się na prowadzenie, jednak pozycja Red Hata wydaje się niezagrożona.
Co znajdziemy w Fedorze 8? Oprócz wielu drobnych zmian, których zazwyczaj oddzielnie nie zauważamy, a które ogółem wpływają na efektywność i komfort pracy, Fedora 8 to również nowe smaki (tak – Fedora wzięła przykład z Ubuntu i od wersji 7 prezentuje się w różnych odmianach): dla programistów, graczy i elektroników. Nowa Fedora kusi też serwerem PulseAudio, nowym wyglądem, menedżerem kodeków, graficznym konfiguratorem zapory sieciowej, ulepszonym zarządzaniem drukarkami i lepszą współpracą z urządzeniami Bluetooth.

Na uwagę zasługuje również całkowicie wolna implementacja Javy, nazwana IcedTea. Malkontenci stwierdzą, że o pięć lat za późno – trzeba jednak przyznać, że Linux z dwoma maszynami wirtualnymi (Javy i Mono) nie wypada źle na tle innych systemów operacyjnych jeśli chodzi o aplikacje „napisz raz, uruchamiaj wszędzie”.
Jak na nowoczesną dystrybucję przystało, nie mogło zabraknąć trójwymiarowego biurka – tym razem w implementacji projektów Compiz i Compiz-Fusion. Administratorzy systemów desktopowych w firmach zapewne ucieszą się z mechanizmu PolicyKit, który pozwala skuteczniej kontrolować uprawnienia usług systemowych. Nie pogardzą również zapewne możliwością zdalnej administracji systemami wirtualnymi uruchamianymi w Fedorze.
Jednak prawdziwą nowością jest dołączenie pierwszej, testowej wersji Online Desktop, czyli internetowego pulpitu, który opisujemy w piśmie na stronie 17. Wygląda na to, że rzeczywistość przerosła wizjonerów, którzy wraz z rozwojem sieci przewidywali nadejście komputera sieciowego (NC) i gwałtowny rozwój rynku tzw. cienkich klientów. Tymczasem może się okazać, że użytkownicy polubią przemieszczanie się z niewielkim dyskiem USB typu pendrive, podłączanym gdziekolwiek, gdzie obsługiwany jest Online Desktop, i obsługującym wszystkie aplikacje, które potrzebne są do codziennej pracy.
Miłej zabawy!
Jacek Marciszyn
Redaktor Naczelny













